Apel o zrzutkę po 100 zł na spontaniczne demonstracje - Gazeta Wyborcza Katowice Drukuj
11.12.2009.

Setki osób protestują po opublikowaniu przez "Gazetę" informacji, że prof. Irma Kozina została ukarana przez policję za zorganizowanie bez zezwolenia demonstracji w obronie dworca. Mirosław Neinert, twórca katowickiego teatru Korez, chce zapłacić te 100 zł grzywny i proponuje zrobić zrzutkę na fundusz spontanicznych demonstracji, by taka sytuacja już się nie powtórzyła,

Prof. Kozina, historyk sztuki z Uniwersytetu Śląskiego, w połowie listopada zorganizowała demonstrację w obronie katowickiego dworca kolejowego. Zabytkowy kompleks przy ul. Dworcowej jest własnością firmy Marka Koźmińskiego, byłego piłkarza. Właściciel zapowiadał, że będzie tu galeria handlowa, ale do dziś budynek nie doczekał się remontu. W dodatku Koźmiński mówił, że chciałby część dworca wyburzyć.

Katowiczanie nie chcą na to pozwolić. Niepokoi ich też, że budynek niszczeje. Podczas demonstracji, na której było kilkadziesiąt osób, zbierano podpisy pod zawiadomieniem o podejrzeniu przestępstwa. Jednocześnie Radio Katowice realizowało na żywo audycję na ten temat.

W czwartek napisaliśmy, że jeden z katowickich policjantów przeczytał w gazetach o demonstracji.Ustalił, że Kozina nie zawiadomiła o niej władz Katowic. To wykroczenie, za które grozi 14 dni aresztu, ograniczenie wolności lub grzywna.

Kozinę wezwano na policję. - Dowiedziałam się, że mam zapłacić 100 zł, a do tego dojdzie jeszcze 80 zł kosztów sądowych - mówiła nam po przesłuchaniu pani profesor. Przyznała, że nie wiedziała, że zawiadomienie jest konieczne, ale grzywnę chce zapłacić.

Na naszej stronie internetowej rozgorzała dyskusja. Część internautów dziwiła się gorliwości policji, inni pisali, że są gotowi zapłacić grzywnę za Kozinę. Na taki pomysł wpadł też Mirosław Neinert, dyrektor teatru Korez. - Uważam, że to, co zrobiła prof. Kozina, było świetną sprawą. Dzięki niej prokuratura zainteresowała się stanem zabytku. Dziś dworzec to ruina, psuje ten kawałek Katowic. W dodatku nic nie można zrobić z ul. Dworcową, bo ciągle pojawia się problem tego budynku - mówi Neinert. Podkreśla, że Katowice to nasze miasto i mamy prawo mieć zdanie na temat tego, co się w nim dzieje. - Protestuję przeciwko zachowaniu policji, która wzywa do siebie historyka sztuki, a nie robi nic na przykład z kibolami. Po prostu ręce opadają - mówi Neinert.

W demonstracji uczestniczył też Krystian Szulc, katowicki prawnik. - To skandal, że mnie jeszcze nie wezwano na policję, żeby przykładnie ukarać. Czuję się poszkodowany - ironizuje. Zastanawia się też, jaki cel ma policja w karaniu Koziny. - Czy jest osobą aspołeczną, żeby ją karać za udział w zgromadzeniu? Przecież działała w interesie społecznym. Poza tym czy my komuś przeszkadzaliśmy? Czy blokowaliśmy ruch? Nie - mówi Szulc.

Grzegorz Wójkowski, lider stowarzyszenia "Bona Fides" (także uczestnik demonstracji), zgadza się z argumentem policji, że zgromadzenie było w świetle prawa nielegalne. - Rozumiem, że policja działa teraz zgodnie z prawem, ale, niestety, nie z duchem prawa. Kara się panią profesor za to, że chciała zrobić coś dobrego dla miasta - mówi.

Neinert uważa, że w przyszłości katowiczanie mogą mieć jeszcze wiele powodów do publicznych zgromadzeń w obronie dobra miasta. - Dlatego apeluję także do innych osób o zrzutkę po 100 zł. Musimy stworzyć fundusz na spokojne demonstrowanie w ważnych sprawach. Pieniądze będą służyć na opłacenie grzywien za organizację tego typu spontanicznych akcji - mówi.

Przemysław Jedlecki

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
 
 

Raporty:

Biuletyny Informacji Publicznej urzędów gmin i miast województwa śląskiego

Prowadzenie konsultacji społecznych przez Urząd Miasta Katowice 

  Monitoring dostępu do informacji publicznej w gminach woj. śląskiego 

 
 
znajdź nas na:
 


 

home contact search contact search