Mieszkańcy mogą wreszcie sami rządzić Katowicami - Gazeta Wyborcza Katowice Drukuj
05.01.2010.

Katowiczanie mogą już sami decydować o ważnych dla miasta sprawach. I nie mam wątpliwości, że skorzystają z nowego prawa, poczują się gospodarzami miasta. A to może zrewolucjonizować zarządzanie Katowicami.

Pomysł pojawił się sześć lat temu. Marek Wójcik, dziś poseł PO, a wtedy miejski radny, chciał dać władzę mieszkańcom. Mówił, że to sami katowiczanie powinni decydować o ważnych sprawach i ustalać miejskie prawo. Sceptykom klarował, że ludzie najlepiej wiedzą, czego potrzebują, i wreszcie mieliby wpływ na to, co się dzieje w ich mieście. Pomysł długo nie mógł doczekać się realizacji. Jerzy Forajter, szef rady miasta, nie był przekonany do pomysłu. Tłumaczył, że jak mieszkańcy czegoś chcą, to zawsze mogą poprosić o to radnych. No i zmiana przepisów będzie drogą przez mękę.

Tymczasem w grudniu radni podjęli uchwałę, która od tego roku daje mieszkańcom prawo do składania własnych projektów uchwał. Wystarczy zebrać 2 tys. podpisów. W 300-tysięcznych Katowicach nie powinno być z tym problemu. W ten sposób katowiczanie będą mogli mieć wpływ na to, co dzieje się w ich mieście. I jestem pewien, że z tego skorzystają.

Bo owszem, można polegać, tak jak chciał Forajter, tylko na radnych, ale doskonale wiemy, że to za mało. Część z nich zasiada w radzie, choć zdobyli mniej niż tysiąc głosów poparcia, a o tym, czym zajmuje się ich znakomita większość, wiemy mało albo nic. Radni najwyraźniej zapomnieli, że obecność na sesjach, liczba interpelacji i kilka "załatwionych" spraw na jednej czy drugiej ulicy nie wystarczy. Wygląda na to, że zapominają o codziennych problemach mieszkańców. Tylko jeden radny zauważył, że warto pomóc rodzinom wielodzietnym i pozwolić im podróżować za darmo komunikacją miejską. Tak jest np. w Krakowie, Toruniu czy Warszawie. Ale w Katowicach pomysł nie znalazł uznania wśród pozostałych rajców. Nie powstał nawet projekt uchwały w tej sprawie. Tematu nie podjął też prezydent.

Dlatego Grzegorz Wójkowski, ze stowarzyszenia Bona Fides, razem ze współpracownikami jeszcze w styczniu zacznie zbierać podpisy pod projektem w sprawie ulg dla rodzin wielodzietnych. Wzorem są Tychy, gdzie od roku działa program "3+ Liczna Rodzina". Dzięki niemu rodziny wielodzietne mają zniżki na bilety do kina, teatru albo na basen. Do miejskich instytucji przyłączyły się prywatne firmy i liczne tyskie rodziny mogą taniej uczyć się języków, wybrać się do restauracji, zrobić zakupy w księgarni albo kupić taniej przybory szkolne. Z programu korzysta już 3 399 osób z prawie siedmiuset rodzin.

Wójkowski jest pewien, że szybko zbierze wymagane dwa tysiące podpisów. Potem uchwałą zajmą się radni. Czy ją przyjmą? Wójkowski wierzy, że tak. W końcu tylko kilku z nich zdobyło więcej niż dwa tysiące głosów, a głos wyborców powinien być dla nich najważniejszy.

Przemysław Jedlecki

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
 
 

Raporty:

Biuletyny Informacji Publicznej urzędów gmin i miast województwa śląskiego

Prowadzenie konsultacji społecznych przez Urząd Miasta Katowice 

  Monitoring dostępu do informacji publicznej w gminach woj. śląskiego 

 
 
znajdź nas na:
 


 

home contact search contact search